Dopóki nie zgasną gwiazdy – Piotr Patykiewicz

NIE ZGASŁ PATYKIEWICZ

 

Proza postapo przeżywa w ostatnich latach prawdziwy rozkwit. Fantastyka zawsze czerpała dużo z tematyki końca świata, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że obecnie trwa na nią pewna moda. To zaś po części zasługa „Metra 2033” i jakkolwiek nie patrzeć by na najnowsze dokonanie Patykiewicza, nie da się chyba uniknąć porównań. Na szczęście o ile „Metro…” niezłe pomysłem i stylem, treścią już rozczarowywało (z jednej strony naciągane Deus Ex Machina w tomie pierwszym, z drugiej sztampowość pomysłów w kontynuacji), o tyle „Gwiazdom…” udało się uniknąć podobnych błędów, a także infantylności.

 

Ich bohaterem jest szesnastoletni Kacper, któremu przyszło żyć w świecie po jego końcu. Po Upadku, jak wydarzenie to określają ocaleli. Kacper nie jest jednak spokojną duszą, schronienie w górach to dla niego za mało. Ambicja i pragnienie poznania świata, w połączeniu z poczuciem obowiązku, popycha go do wyruszenia w nieznane. Tam zaś czekają na niego najróżniejsze zagrożenia, ale także… Właśnie, czy w tym wypadku może liczyć na jakieś „ale”?

 

Twórczość Patykiewicza poznałem wiele lat temu, właściwie przypadkiem, czytając „Umieralnię”. Tekst był prosty, ale w dziwny sposób porywający. Znakomity klimat, świetna akcja i finałowa dynamika sekwencji – wszystko prezentowało klasyczny schemat filmowych horrorów, na których można rzec, się wychowałem. Kolejne teksty i powieści utwierdziły mnie tylko w tych uczuciach, a jak Patykiewicz pokazuje „Gwiazdami”, pisarska (czy może bardziej wydawnicza) przerwa nie zaszkodziła jego utworom.

 

Jakie „Gwiazdy” są, widać mniej więcej na pierwszy rzut oka. Zimne i nieprzystępne scenerie, swojskie ale bardzo arktyczne, mrok nocy, szczury wielkości psa… Taki klimat atakuje już od pierwszych stron i nie odpuszcza. Światło w ciemności? Lepiej uciekać, już śmierć jest lepszym wyjściem, niż spotkanie ze Świetlikami. Drugim aspektem powieści jest oczywiście ten, wiążący się nieodzownie z opowieścią drogi – dorastanie. Bohater nie tyle wyrusza w poszukiwaniu nieznanego, ile własnej dojrzałości. I choć wprawdzie jest to powieść z gatunku young adult, Patykiewicz nie popadł w infantylności, jakich można by się obawiać, oferując książkę poważną i dojrzałą, i lekką zarazem.

 

Z pomysłu, który narodził się od idei smażonych osesków, stworzył autor solidną, klimatyczną i bardzo przyjemną powieść, która nie stawia kropki nad i, oferując możliwość ciągu dalszego. I to bardzo realną, skoro ukazało się właśnie opowiadanie „Parch” dziejące się w świecie „Gwiazd”.  Miejmy nadzieję, że tak będzie, póki co zaś, możemy się cieszyć udanymi „Gwiazdami”, które Wam polecam. A wydawnictwu SQN składam podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *