Osobliwy dom pani Peregrine – Ransom Riggs

MUZEUM OSOBLIWOŚCI

 

Bohaterem „Domu pani Peregrine” jest nastoletni Jacob, który wiedzie nudne życie. Z jednym tylko przyjacielem u boku, z marną pracą, której nawet nie może stracić, bo sieć sklepów należy do jego rodziny, wydaje się być chłopakiem, jakich wielu. Wszystko wywraca się do góry nogami, w dniu, w którym jego dziadek umiera. Dostrzeżone w lesie stworzenie jak z koszmarów, każe mu na nowo przemyśleć w wiarę w dziwne opowieści, poparte równie dziwnymi zdjęciami, które dziadek snuł (i pokazywał mu) w dzieciństwie. Szansą na odkrycie prawdy o młodości zmarłego, a zarazem tajemnicy jego śmierci, staje się wyprawa na niemal odciętą od świata wyspę, gdzie w sierocińcu spędził swoje dzieciństwo. To tam, jak twierdził, spotkał wszelkie osobliwości, o jakich opowiadał. I to tam Jacob odkrywa rzeczy, o jakich mu się nawet nie śniło…

 

Co zachęciło mnie do sięgnięcia po tą powieść? W pewnym stopniu opis, w dużej mierze jednak nazwisko Toma Burtona. Ten jakże osobliwy reżyser, jeden z moich ulubionych zresztą, podjął się zadania przeniesienia na taśmę filmową „Osobliwego domu…”, i fakt ten przesądził o zatopieniu się w lekturze. I nie żałuje, bowiem otrzymałem naprawdę przyjemną, rozrywkową literaturę grozy dla grupy wiekowej young adult (ale nie tylko!), której najmocniejszą stroną jest zdecydowanie niesamowity klimat. Za ten zaś odpowiadają przemyślane i dynamiczne zwroty akcji, a także – przede wszystkim, rzekłbym – fascynujące zdjęcia. Zdjęcia te, wyglądające jak stopklatka wyrwana ze snów Davida Lyncha czy Tima Burtona właśnie, prezentują najróżniejsze dziwy. Dziewczynka stojąca na skraju wody na cmentarzu, podczas gdy woda prezentuje odbicie dwójki dzieci, ubranie bez ciała, usta z tyłu głowy… A wszystko to blednie w zestawieniu z Balerinami, których trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy!

 

Książka pełna jest takich właśnie zdjęć, których znajdziecie tu łącznie kilkadziesiąt – podkreślam ZDJĘĆ, nie grafik. A wraz z nimi czekają na Was listy bohaterów i podobne atrakcje, które dodają całości posmaku realizmu. To prowadź zaś do kwestii wydania, które w takim wypadku staje się jednym z kluczowych aspektów książki. A to oczywiście jest takie, jak być powinno; tonacja sepii, strony, wyglądające jak stare listy, które naruszył już ząb czasu, kolejne jak stronnice zabytkowego albumu fotograficznego, twarda oprawa… Pięknie to wygląda i równie pięknie prezentuje się na półce. I już sama okładka posiada ten klimat, który zachęca do sięgnięcia po „Dom…” i zajrzenia co w sobie kryje.

 

Wróćmy jednak do tekstu, bo to przecież kwestia kluczowa. Jak pisze Riggs? Prosto, lekko, przyjemnie i skutecznie. Umie wprowadzić dobry zwrot akcji, potrafi celnie sypnąć porcją sarkazmu, ale także i zbudować własny, niezależny od zdjęć klimat.

 

Wniosek? Warto po „Osobliwy dom…” sięgnąć i dać się uwieść jego subtelnemu nastrojowi grozy i fantastyki. Jego lektura przypomina lekturę pamiętnika kogoś, kto – czy to naprawdę, czy może tylko we własnym umyśle, ale jednak – doświadczał czegoś nie z tej ziemi. I pozostawia niedosyt, a ten mają szansę zaspokoić kolejne części. Polecam więc, a wydawnictwu Media Rodzina składam podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *