New Warriors #61 – Maximum Clonage Prolog: Everyone Hates a Clone – Patrick Zircher, Evan Skolnick

MAKSYMALNE KLONOWANIE POCZĄTEK – NIKT NIE LUBI KLONÓW

 

I niewielu też jest takich, którzy naprawdę polubią komiksy takie, jak ten. I co z tego, że Marvel sięgał w nich do trudnych tematów (w Spiderze w owym okresie MJ myślała nad aborcją, tu pojawia się kwestia gwałtu), skoro nie umiał zrobić niczego ponad miałkość?

 

Właściwie fabuła interesując mnie w tym konkretnym zeszycie ze względu na łączność z Sagą Klonów, jest… marna. Ot Spidercide wykrada pierwiastek potrzebny do planów Jackala i tyle. Śledztwo w tej sprawie prowadzą New Warriors, którzy oczywiście mają swoje plany. Nova bez mocy, Angel używająca swoich mocy na gwałcicielu znajomej (żenująca przy tym jest rozmowa czy jej mikrofale nie są szkodliwe i nie wywołają raka albo bezpłodności – amerykańska paranoja z mikrofalówkami nawet w połowie lat 90 jak widać miała się świetnie), Speedball nie kontrolujący do końca swym mocy itd. itd. … I choć są ciekawe rzeczy (pytanie o wpływ mocy na innych rodzi inne – jak te moce wpływają na zdrowie ich posiadacz), kilka niezłych retardacji (tajemnicza kobieta znająca tożsamość Sppeedballa i wiele innych rzeczy), tak naprawdę nie ma tu nic, co byłoby warte czy godne czytania.

 

Ta historia i ta seria, z jakim przecież potencjałem, przypomina najgorsze „X-Menowe” dokonania. Duuuuuużo gadania, z którego nic nie wynika, dużo myślenia, które jest wyjątkowo bezmyślne i żadnych większych konkretów.

 

Graficznie to też mógłby być jeden z komiksów o X-Menach, choć bliżej mu jednak do Pająka. Styl to połączenie Rona Lima z wczesnym McFarlane’em.

 

Sam pomysł na grupę nowych bohaterów jest w tym wypadku jednak zupełnie nietrafiony. Taka zbieranina już była. I to nieraz. Takie moce, podobny wygląd. Zasadność powstania New Warriors nie jest dla mnie jasna, nie ma też w tym chyba większego niż rzucenie na rynek kolejnego tytułu dającego kasę sensu. Jeśli zaś chodzi o jakość całej historii na tle Sagi Klonów, to niestety, ale choć sama saga prezentuje niezbyt wysoki poziom, to najgorsze co dotychczas się w niej wydarzyło. Aż się cieszę, że nie wydano tego zeszytu po polsku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *