Prawdodziejka – Susan Dennard

NIECH DZIEJE SIĘ PRAWDZIWA ROZRYWKA

 

Zacznijmy od tego, że nie jestem jakimś wielkim miłośnikiem fantasy i jeśli już, preferuję jej oblicze w wersji urban. Poza tym niewiele znam autorek poruszających się w tym gatunku, które miałyby coś dobrego do zaoferowania. Dodajcie do tego czarownice, których w fantastyce pełno, awanturniczą treść i dużo humoru. Typowe, prawda? Nic odkrywczego? A jednak dostajemy sympatyczną i ciekawą książkę, która dostarcza solidnej porcji rozrywki.

 

Te dwie młode kobiety potrafią pakować się tarapaty, jak chyba nikt inny. Kiedy je poznajemy nie mają środków do życia, więc wykorzystując swoje talenty decydują się zrobić napad. Akcja idzie… no jakoś idzie im ta akcja, mogło być lepiej (bo trudno za sukces uznać zdobycie wroga w magu, który najwyraźniej nie zamierza im już nigdy darować), ale mogło być też gorzej. Mogły na przykład nie żyć. Teraz obie muszą radzić sobie dalej, a nie jest łatwo. Jedna z nich, Safiya, jest jedyną czaroziemską prawdodziejką – takiej nie da się oszukać, przejrzy każde kłamstwo, a co za tym idzie jest pożądanym towarem. Szczególnie, że możni chętnie wykorzystaliby ją w trwających od wieków konfliktach. Jej towarzyszka, Iselut, jakieś moce także posiada, ale chyba nikt – łącznie z nią samą – nie chciałby wiedzieć jakie. Dlatego w niespokojnych czasach, w jakim przyszło im żyć, czeka na nie (a w szczególności na Safiyę) wielkie niebezpieczeństwo….

 

Jak sobie z nim poradzą? Te dwie dziewczyny są, jak bohaterki kultowego już filmu Ridleya Scotta, Thelma i Louise. Możecie oczekiwać więc, że nie będzie przyjemnie dla ich wrogów. Co nie wyklucza dużej dawki humoru i nutki szaleństwa. Przede wszystkim jednak pierwszy tom „Czaroziemi” obfituje w przygody i niebezpieczeństwa. Dzieje się dużo, przy okazji dzieje się szybko i w naprawdę niezłym stylu. Jest magia, jest fantastyczny świat, chociaż bardzo mocno oparty na geografii Europy, są też ciekawe postacie. Może nie głębokie, może nie odkrywcze, ale przy okazji także i nie sztampowe.

 

Stylistycznie jest lekko, prosto i przyjemnie. „Prawdodziejkę” czyta się więc szybko i bez chwili nudy. Czyli czytelnicy otrzymują dokładnie to, czego mogli oczekiwać. I chociaż nie jest to wyższa literacka półka, szczerze polecam powieść Susan Dennard Waszej uwadze, bo zabawa jest znakomita, a co więcej na horyzoncie czai się już drugi tom cyklu zatytułowany „Wiatrodziej”.

 

Ja natomiast dziękuję wydawnictwu SQN za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *