Oryks i Derkacz – Margaret Atwood

POSTAPO I WYŻSZA PÓŁKA

 

Margaret Atwood kojarzymy przede wszystkim jako autorkę powieści mocno zahaczających o feministyczną tematykę. Chociaż z drugiej strony jej najsłynniejszym utworem pozostaje „Opowieść podręcznej”, antyutopijna historia dziejąca się w niedalekiej przyszłości. Tę drugą przytaczam tutaj nie bez powodu, bowiem „Oryks i Derkacz”, powieść autorki, która już 12 stycznia powróci na księgarskie półki reprezentuje gatunek Science Fiction. A dokładniej jego modną w ostatnich latach odmianę postapo, ambitniejszą jednak niż to się zazwyczaj spotyka.

 

Niedaleka przyszłość. W świecie, w którym ludzkość spotkała zagłada żyje on, Yeti. Jest jednym z nielicznych ocalałych, stracił wszystkich, którzy byli mu bliscy, a otaczają go Derkaczanie. Yeti stara się przeżyć, przetrwać, a przy okazji znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania. By to zrobić wyrusza w podróż, ta jednak staje się również wyprawą w głąb własnych wspomnień. Powrotem do czasów, kiedy wciąż nazywał się Jimmy. Kiedy poznał swojego przyjaciela Glenna (Derkacza) oraz ją, Oryx. Dziewczynę z filmu porno. Prawdziwą obsesję dla obu. A wraz z opowieściami o nich odkrywamy powoli to, co stało się ze światem i do czego doprowadzić mogą eksperymenty z inżynierią genetyczną…

 

Jako dziecko Margaret Atwood zaczytywała się w książkach, komiksach i Baśniach braci Grimm – tyle podaje wikipedia. Jeśli poszukać dalej, można się dowiedzieć, że pisarka czytała również cale mnóstwo publikacji wydawanych przez Dell oraz historii o zwierzętach. Nie trzeba jednak aż tak zagłębiać się w fakty z jej życia, by poczuć to wszystko na łamach powieści. „Oryks i Derkacz” łączą w sobie wszystko, co wspomniane powyżej – od groszowej literatury i komiksów po publikacje przyrodnicze, tkając z tych elementów zgrabną opowieść. Science Fiction? Tylko pozornie. Podobnie, jak to było w przypadku „Alei Tajemnic” Johna Irvinga, tak i tutaj teraźniejszość jest jedynie pretekstem do zainicjowania o wiele bardziej znaczących wspomnień, a także epilogiem pokazującym do czego wszystko doprowadziło. I w obu przypadkach nie zabrakło kontrowersji; Atwood sięga do tematu dziecięcej pornografii, jej opisy bywają brutalne i dla wielu mogą stanowić element odpychający, ale są zdecydowanie bardzo ważnym aspektem powieści.

 

Autorka nie zapomina także o fantastyce, a jej wizja tego, dokąd zmierza świat skłania do myślenia. Analiza naszej kondycji również przekonuje, a stylistyka sprawia, że powieść przyswaja się z łatwością, ale bez zbędnej lekkości. Czy „Oryks i Derkacz” zadowoli miłośników postapo, tego nie wiem, ale czytelnicy ceniący ambitne powieści niezależnie od gatunku, jaki reprezentują, na pewno będą zadowoleni. Polecam zatem, a sam czekam na kolejne tomy trylogii.

 

I dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *