Quidditch przez wieki – Kennilworthy Whisp (Joanne Kathleen Rowling)

QUIDDITCH PO LATACH

 

Druga z trzech wznowionych właśnie przez wydawnictwo Media Rodzina książeczek uzupełniających cykl o „Harrym Potterze” to bardzo ciekawa propozycja przybliżająca najsłynniejszy czarodziejski sport czyli Quidditcha. Po pierwszym wydaniu, które ukazało się na naszym rynku piętnaście lat temu i szybko wyprzedało, stała się publikacją bardzo poszukiwaną i cenioną. Teraz powraca w nowym, piękniejszym wydaniu rozbudowanym o całe mnóstwo stworzonych specjalnie do niego ilustracji.

 

W swojej karierze J. K. Rowling napisała osiem powieści (plus dwa scenariusze) pod własnym nazwiskiem oraz sześć kolejnych książek sygnowanych innymi danymi osobowymi. Wśród nich znalazła się trylogia kryminalna wydana pod pseudonimem Robert Galbright, „Baśnie Barda Beedle’a” (jako tytułowy bard), „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” (Newt Skamander) i, oczywiście, „Quidditch przez wieki” posługując się nazwiskiem Kennilworthy Whisp. Tak zresztą nazywał się autor tej pozycji w świecie Harry’ego Pottera, więc nie mogła ukazać się inaczej, prawda? To, co zawiera ostatnia z nich jest dość oczywiste. Na jej łamach poznajemy genezę powstania czarodziejskiego sportu, to w jaki sposób ewoluował, jak wyglądają jego reguły, skąd się wzięły, czym różniły się odmiany Quidditcha w różnych częściach świata i jakie są najsłynniejsze drużyny w niego grające. W skrócie, to kompleksowy przewodnik po magicznej dyscyplinie, która odgrywa zawsze ważną role w powieściach o młodym czarodzieju.

 

Muszę przyznać, że chociaż za sportem w życiu prywatnym nie przepadam (łagodnie rzecz ujmując), to „Quidditch przez wieki” podobał mi się najbardziej z trzech wspomnianych powyżej dodatków do „HP”. Dlaczego? Dobrze i lekko napisany, jak wszystkie zresztą dzieła Rowling, najmocniej z owych publikacji osadzony jest w realiach czarodziejskiego świata i jego historii. Poza tym treść to jedna konkretna historia, która naprawdę wciąga i fascynuje.

 

Nowe wydanie zyskało nie tylko twardą oprawę i większą czcionkę, co przełożyło się też na większą ilość stron, ale także przepiękne ilustracje. Ich klasyczny, ryty wygląd doskonale pasuje zarówno do opracowania „historycznego” jakim jest „Quidditch”, jak i magicznego świata, którego dotyczy. Inną zmianą jest nowa „strona biblioteczna” ukazująca inne daty wypożyczenia i inne nazwiska uczniów, pozostała jednak ta sama wspaniała treść i niesamowite wrażenie, jakie robi niniejsza publikacja.

 

Seria o przygodach małego czarodzieja stała się światowym fenomenem i jedną z najciekawszych pozycji dla dzieci i młodzieży w historii literatury. „Quidditch…” oraz pozostałe dwie publikacje natomiast to dodatki, które godnie uzupełniają wymyślony świat. Warto je poznać i jeszcze raz przeżyć odrobinę magii „HP”. Polecam gorąco.

 

A wydawnictwu Media Rodzina dziękuję za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *