Puste granice #1: Ogród grzeszników – Kinoko Nasu (ilustracje: Takashi Takeuchi)

TABULA RASA

 

Japońskie light novel to taki odpowiednik naszej literatury młodzieżowej. Skierowane głównie do odbiorców w wieku licealnym charakteryzują się lekką treścią, nastoletnimi bohaterami i mangowymi ilustracjami często zahaczającymi wręcz o komiksowe wstawki. Ma to swój niezaprzeczalny urok, choć dotychczas niewiele miałem do czynienia z podobnymi publikacjami. „Puste granice” przekonują jednak, że warto dać im szansę, oferując lekką i przyjemną historię urban fantasy, która może spodobać się nie tylko grupie docelowej.

 

Licealistka Shiki Ryōgi uległa wypadkowi. Podobno pewnego deszczowego wieczora wpadała pod samochód, obrażeń nie było zbyt wiele, jednak w wyniku tego wydarzenia dziewczyna zapadła w śpiączkę. Powrót do zdrowia graniczył z cudem, ze względu jednak na dobry stan ogólny uparcie była podtrzymywana przy życiu aż wreszcie po dwóch latach odzyskuje przytomność i powoli wraca do normalnego życia. Niestety nie jest już tą samą Shiki, którą była przed wypadkiem. Chociaż wszystko pamięta doskonale, nie czuje by to były jej uczucia i życie. Jest jak ta tabula rasa, tworzy siebie na nowo, korzystając z tego, co zostało w jej głowie, jednocześnie jednak dystansuje się do całego świata i bliskich jej osób. Ale w tym wszystkim jest także coś jeszcze. Shiki wraz z przebudzeniem zaczyna dostrzegać wiele dziwnych rzeczy – czy to z powodu tego, że teraz po prostu je zauważa, czy też może otrzymała jakiś dar – a wśród nich miejską legendę, tajemniczą dziewczynę unoszącą się na niebie pomiędzy budynkami…

 

Lekka, prosta, ale ciekawa, taka jest kultowa już książka Kinoko Nasu. Owszem, jest to tytuł skierowany głównie dla młodzieży, czysto rozrywkowy i niewymagająca, ma jednak ciekawy klimat legendy miejskiej, którą cenię u japońskich twórców. Sama historia nie jest szczególnie odkrywcza, ale intrygująca, szczególnie w początkowej części, kiedy mniej odrywa się od ziemi. Bohaterowie również nie są skomplikowani, jednak sympatyczni, a poważny ton całości jak najbardziej należy zaliczyć na plus. I chociaż „Puste granice” nie są może arcydziełem, w swojej kategorii prezentują się ciekawie i zachęcają do poznania tej tzw. „nowej fantastyki” japońskiej, którą zapoczątkowały.

 

Pod względem stylu powieść jest taka, jak jej treść, prosta, lekka w odbiorze i przyjemna. Ilustracje w wykonaniu Takashiego Takeuchiego, których zresztą nie jest wiele, pasują do całości, a wszystko to składa się na niezła fantastykę dla młodych. Coś w sam raz na kilka niezobowiązujących wieczorów z książką.

 

Tytuł dostępny tu:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *