Wolverine: Trzy miesiące do śmierci #1 – Paul Cornell, Ryan Stegman, Gerardo Sandoval, David Baldeon

NIE(CH) ŻYJE WOLVERINE

 

Czytelnicy z Wolverine’em żegnali się już nie raz. Zginął w „Days of Future Past”, „Punisher Kills The Marvel Universe” czy „Erze Ultrona”. Zawsze jednak albo jego śmierć dotykała alternatywną wersję herosa, albo też szybko była odwracana. Nawet miniseria „Wolverine: Koniec” w ostatecznym rozrachunku niczego nie zakończyła. Teraz jednak nadszedł czas by najpopularniejszy z marvelowskich X-Menów odszedł z tego świata – i to w wielkim stylu, a odliczanie do tego wydarzenia zaczęło się wraz ze znakomitym albumem „Trzy miesiące do śmierci”.

 

Wolverine zawsze wydawał się niezniszczalny. Urodził się pod koniec XIX wieku, posiadał zdolności regeneracji, które nie pozwalały mu umrzeć, starzał się bardzo powoli… Brał udział w najważniejszych konfliktach, od pierwszej wojny światowej, po zagrożenia dla całego wszechświata. Przeżył chore eksperymenty, przez lata nie pamiętał swoich losów, uzbrojony w pokryty niezniszczalnym metalem szkielet i wysuwane z dłoni pazury, balansował na granicy czystego szaleństwa i normalnego życia. Teraz jednak, w wyniku działania wirusa, stracił swój czynnik gojący i stał się równie śmiertelny, jak wszyscy inni. Starał się zarządzać szkołą Xaviera, brał udział w walkach, pogodził się nawet ze swoim losem, ale teraz podejmuje się próby odnalezienia w obecnej sytuacji. Zaczyna trening, w którym pomaga mu m.in. Czarna Wdowa, spotka przyjaciół, ale w końcu dochodzi do wydarzeń, które sprawią, że dołączy do gangu złoczyńców i ostatecznie stanie oko w oko ze swoim największym wrogiem, Sabertoothem…

 

Event „Śmierć Wolverine’a”, to jedna z bardziej cenionych opowieści o tym bohaterze w ostatnich latach. Razem ze „Staruszkiem Loganem” stał się podstawą dla przecenianego, ale popularnego filmu „Logan”. Zanim jednak będzie nam dane przeczytać koniec losów Rosomaka, w nasze ręce trafia dwutomowe odliczanie, którego pierwsza część pojawiła się właśnie wśród nowości. I trzeba przyznać, że jest to naprawdę dobry komiks, w ciekawy sposób wprowadzający nas do głównej opowieści.

 

Jak na przygody Wolviego przystało, w „Trzech miesiącach do śmierci” dzieje się dużo, akcja nie zwalnia ani na chwilę, zagrożenie można rzec czai się wszędzie. Oczywiście jako, że całość stanowi coś więcej niż tylko kolejną opowieść o tytułowym bohaterze, przez strony albumu przewija się także cała plejada herosów Marvela. Mamy tu zarówno X-Menów, jak i Superior Spider-Mana, a nawet Thora. Rozrywka jakiej dostarcza jest znakomita, a ciąg dalszy zapowiada się równie ciekawie – a może nawet i lepiej. Graficznie także jest przyjemnie. Ilustracje Stegmana (polscy czytelnicy powinni pamiętać go z serii „Superior Spider-Man”) są dość proste, na styku typowych dla Marvela prac z cartoonową kreską, ale pasują do tej historii. Jeśli lubicie X-Men, Wolverine’a albo po prostu dobre komiksy superhero, będziecie zadowoleni. Polecam gorąco.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *